Janusz Okrzesik o sytuacji w Ukrainie

Ponieważ w mediach (szczególnie social mediach) jest olbrzymia ilość fake newsów i po prostu propagandy, spróbuję to uporządkować.

Robię to na co dzień dla studentów, podzielę się z Wami.

 

  1.  To dopiero szósty dzień tej wojny. We wrześniu 1939 roku Niemcy jeszcze nie dotarli do Warszawy. To wciąż początek. I jest to starcie prawdopodobnie dwóch najsilniejszych armii w Europie, nie wojna dwóch bantustanów.
  2. Te wszystkie filmiki, które widzicie w sieci i na których oparta jest narracja mediów – to tylko niewielki i nie najważniejszy wycinek tej wojny. Nie mamy żadnych przekazów video z najważniejszych pól bitewnych tej kampanii: spod Iwanowki, Hostomela, Czernichowa, Mariupola, Nowej Kachowki, Charkowa. Nawet jeżeli coś jest, to z miast, od cywilów. A te prawdziwe starcia są poza miastami i nie polegają na zasadzkach lekkiej piechoty, tylko na starciach pancernych i zmechanizowanych kolumn, z użyciem ciężkiej artylerii. W odróżnieniu od Syrii czy Karabachu nie mamy relacji żołnierzy z linii walk, nie ma kamerek go pro nadających na żywo. Przekaz jest kształtowany odgórnie i służy propagandzie. To ważne narzędzie toczenia wojny, ale moja uwaga: przegra ten, kto uwierzy we własną propagandę. Sytuacja Ukrainy nie wygląda tak dobrze jak na tych filmikach, a armia rosyjska nie składa się z bosych idiotów, którym Cyganie kradną czołgi.
  3. Wojna toczy się obecnie w czterech domenach. Po kolei, od tych najmniej ważnych. W domenie morskiej nie dzieje się nic istotnego. Wyspa Węży to piękny mit, ale całkowity fake, łącznie ze słynna już wymianą zdań z rosyjskim okrętem. Desant był jeden, w okolicach Melitopola, bez większego znaczenia. Rosjanie wciąż nie uruchomili swojej floty, Ukraińcy nie użyli swojej nabrzeżnej baterii rakietowej. Remis, ale właściwie na bocznym boisku.
  4. Domena powietrzna. Szok i niedowierzanie, Rosjanie nie uzyskali dominacji powietrznej nad terytorium Ukrainy, nie zniszczyli ukraińskiego lotnictwa i obrony przeciwlotniczej, choć zadali w pierwszym dniu ciężkie straty. Podstawowy błąd (a może brak sił?), który utrudnia działania na lądzie. Ukraińskie samoloty, śmigłowce i drony wciąż latają i potrafią boleśnie ukąsić. Spowodowane to jest prawdopodobnie informacyjnym/wywiadowczym wsparciem NATO, realizowanym przez samoloty rozpoznawcze operujące nad Polska i Rumunią oraz dane wywiadu satelitarnego. Zła wiadomość jest taka, że na froncie południowym Rosjanie latają jak chcą i mają pełną dominację, a to tam toczą się najcięższe walki. Dobrze, że Ukraińcy dostaną dodatkowe samoloty (w tym polskie Mig-29), ale może już być za późno, by odwrócić tendencję. Remis ze wskazaniem na Rosjan.
  5. Domena lądowa. Trudniej niż się spodziewali, z ogromnymi stratami, ale Rosjanie krok po kroku realizują swoje cele operacyjne na pierwsze dni wojny, czyli zdobycie Charkowa (by tam zainstalować kolaboracyjny rząd), zdobycie Kijowa (by zabić lub zmusić do ucieczki Zełenskiego i prawowity rząd), przebicie lądowego korytarza z Krymu do separatystycznych republik w Donbasie. Wokół Charkowa zamknęli, a wokół Kijowa domykają pierścień wojsk, w obu miastach zaczynają używać ciężkiej artylerii wobec celów cywilnych, chcąc wywołać panikę wśród ludności i sparaliżować obronę. Mariupol, najważniejszy punkt oporu na południu, lada chwila zostanie odcięty od wojsk ukraińskich w Donbasie i zamknięty w kotle. To samo grozi najlepszym ukraińskim jednostkom znajdującym się w Donbasie na linii frontu z separatystami. Wszystko wskazuje, że będą musieli się wycofać by nie zostać całkowicie odciętym od reszty kraju. Zatem: zdecydowana przewaga Rosjan, mimo że Ukraińcy walczą lepiej niż ktokolwiek mógł się spodziewać, a Rosjanie popełniają dramatyczne błędy taktyczne. Po prostu różnica potencjałów jest zbyt duża.
  6. Wojna informacyjna. Być może najważniejsza domena walki. Rosjanie przegrywają na całej linii, ich narrację odrzucają nawet sojusznicy (np. Kazachstan), jeśli liczyli na neutralność dotychczasowych partnerów politycznych i handlowych – to się przeliczyli. Jeśli liczyli na konflikty w UE, na słabość NATO – to osiągnęli efekt odwrotny od zamierzonego. W UE przestali ględzić o sprawach drugorzędnych, NATO jakby z powrotem znalazło sens istnienia. Cały świat (oczywiście ten zachodni, nasz, bo nie Chiny i niestety nie Indie) potępia Rosję i wspiera Ukrainę. UE, USA i Wielka Brytania wydały Rosji wojnę ekonomiczną, której rezultat może być tylko jeden: Rosja to zaledwie 2% światowego PKB, państwa które nałożyły na nią sankcje – ponad 50%. Dlaczego wiążę wojnę informacyjną z sankcjami? Bo to gwałtowny nacisk opinii publicznej, kształtowany medialnym przekazem, spowodował zwrot w polityce Niemiec czy Włoch i umożliwił szybkie i twarde działania. Przy czym bez złudzeń: sankcje mogą być szybkie, ale ich efekty będą jednak odłożone w czasie. Na przebieg obecnej kampanii raczej wpływu mieć nie będą. W każdym razie w wojnie informacyjnej Ukraina górą, Rosja zdekompletowana po całej serii czerwonych kartek.
  7. Co dalej? Tego nie wie nikt, ale liczenie na to, że Putin odpuści, jest naiwne. W rosyjskiej doktrynie wojennej straty ludzkie nie są czynnikiem decydującym. Rosyjska opozycja siedzi w obozach lub po prostu została zamordowana, więc nawet jeśli opinia publiczna będzie przeciw wojnie, to bez „głowy” nic z tego nie wyniknie. Jedyne co w Rosji może wydarzyć się szybko, to jakiś odważny generał może „odstrzelić” Putina. Z Berią się udało…
  8. Co my możemy zrobić? To samo co do tej pory, na razie reakcja wygląda na prawidłową. Jesteśmy częścią NATO i UE, w obecnej sytuacji jedną z ważniejszych części najsilniejszego sojuszu wojskowego na świecie i najsilniejszej unii gospodarczej świata, musimy działać w ramach tych mechanizmów.
  9. Jeśli macie pytania, pytajcie. Jeśli będę znał odpowiedź, odpowiem. Z tym że nie liczcie na prawdy objawione. Jest mnóstwo niewiadomych, jest to jakiś punkt zwrotny dla świata. Albo sobie z tym poradzimy albo pochłonie nas piekło.

Janusz Okrzesik



© 2018-2022 Wszelkie Prawa zastrzeżone
Stowarzyszenie Niezależni.BB