Wywiad Janusza Okrzesika dla Wyborczej

Wywiad Janusza Okrzesika udzielony Gazecie Wyborczej 10 grudnia 2018 roku.

Janusz Okrzesik: "Lokalna waluta mogłaby pomóc w budowie tożsamości"

 

Ewa Furtak: Niezależni.BB zawarli porozumienie programowe z prezydentem Jarosławem Klimaszewskim. Czy są takie postulaty z waszego programu, których raczej nie uda się spełnić?

Janusz Okrzesik, przewodniczący Rady Miasta Bielska-Białej: Mam świadomość że nie wygrałem wyborów, muszą się z tym pogodzić także nasi wyborcy. Z tego powodu nie zrealizujemy całości programu Niezależnych.BB. 

Nie wszystkie nasze postulaty znalazły się w porozumieniu z prezydentem Klimaszewskim. To jednak nie oznacza, że z nich zupełnie rezygnujemy. Kadencja jest długa, będzie trwać aż pięć lat, wydaje mi się że to dość czasu, by do pozostałych pomysłów wrócić w odpowiednim momencie.

Takim pomysłem, który nie znalazł się w porozumieniu jest na przykład koncepcja wprowadzenia waluty lokalnej, co mogłoby nie tylko rozruszać gospodarkę lokalną, ale i pomóc w budowie lokalnej tożsamości. Będziemy też jako Niezależni.BB zachęcać prezydenta do większego zaangażowania w edukację regionalną, by nie być w tej sprawie skazanym na górnośląskie podręczniki.  Kolejny pomysł, który zresztą nie jest nowy, to wykorzystanie istniejących torów kolejowych do uruchomienia kolejki miejskiej i podmiejskiej. To projekt, który wpisałby się w walkę ze smogiem. Bielsko-Biała jest jedynym tej wielkości miastem w Polsce, które planując rozwój komunikacji postawiło tylko i wyłącznie na indywidualny transport samochodowy. To wielki błąd. Jeśli tego nie zmienimy, to podusimy się w naszych samochodach stojąc w coraz większych korkach i wdychając coraz brudniejsze powietrze.

Na razie Rada Miasta pracuje bez żadnych wstrząsów

- Tak, na razie wszystko bardzo dobrze się zapowiada. Bez żadnych kłótni wybraliśmy przewodniczących rady i komisje. Wszystko wskazuje na to, że jeszcze przed świętami uda się uchwalić budżet, i to po wielu zmianach, a nie po kosmetycznych poprawkach. Jeśli w takim tempie będą się odbywały prace, to wiele drobnych spraw, które wcześniej wydawały się sprawami nie do załatwienia będą do rozwiązania.  Filozofia „nie da się” odchodzi w przeszłość, mam nadzieję.

Może dlatego tak dobrze układa się współpraca, że programy wszystkich najważniejszych kandydatów na stanowisko prezydenta miasta były tak naprawdę bardzo podobne.

- To było dla mnie zaskoczenie w kampanii. Choć każdy z nas kładł nacisk na trochę inne rzeczy, to diagnoza stanu miasta była bardzo podobna. To zresztą dosyć utrudniało prowadzenie kampanii, bo to jest taki czas że trzeba się odróżniać.

Jakie pana zdaniem pilne rzeczy mają do zrobienia Niezależni.BB?

- Udało nam się już odcisnąć swoje piętno w budżecie. Jedną z ważnych spraw jest zwiększenie kompetencji rad osiedlowych. W przyszłym roku są wybory do rad, chcemy pokazać lokalnym społecznościom, że nie muszą być pomijane, że mogą brać udział w procesach decyzyjnych w znacznie większym zakresie, niż tylko decydowanie, czy kupić na zebranie rady kawę czy herbatę. Chcemy zwielokrotnić środki do dyspozycji rad osiedli tak, by faktycznie mogły decydować o remontach dróg, chodników, itd. To jest jeden z pierwszych kroków do uwolnienia energii miasta, które obiecywaliśmy w kampanii.

Rady osiedli muszą stać się ważnym elementem łańcucha decyzyjnego w mieście. Nie może być tak, że urzędnik pozjadał wszystkie rozumy i traktuje mieszkańców jako kogoś, kto mu przeszkadza w wykonywaniu pracy. Potrafię wskazać przynajmniej kilka inwestycji w mieście, które byłyby tańsze i szybciej wykonane, gdyby nie konflikty. Budowa Stadionu Miejskiego trwałaby półtora roku krócej i byłaby o wiele milionów tańsza, gdyby nie to, że nie przeprowadzono sensownych konsultacji społecznych.

Druga rzecz to walka ze smogiem. Trzeba trzykrotnie zwiększyć budżet na ten cel. I tak to będzie start z bardzo niskiego pułapu, niespełna dwóch milionów złotych, nie da to natychmiastowych efektów, ale już w połączeniu z rządowym programem przyśpieszy likwidację niskiej emisji. Chcemy przy tym skupić się na budynkach komunalnych.

Jaka powinna być rola organizacji pozarządowych w mieście? Dotąd często słychać było głosy, że miasto współpracuje tylko z tymi organizacjami, które się podobają urzędnikom.

- To też się musi zmienić. Trzeba mieć jednak świadomość, że większość kompetencji w samorządzie gminnym leży po stronie prezydenta. Mam nadzieję, że prezydent Klimaszewski będzie dążył do zmian także w tej dziedzinie. To jest tak, że urząd zawsze naznaczony jest stylem pracy swojego szefa. Do tej pory urząd był twierdzą, nowy prezydent ma inny charakter.

Wiele emocji budzi temat pogrążonego w różnych kłopotach Podbeskidzia. Czy miasto powinno pozbyć się klubu?

- Pozbycie się to złe sformułowanie. Niezależnie od formy własności ten klub to nasze dobro wspólne, podobnie jak inne kluby w mieście. To, co należy zmienić to strukturę właścicielską. Jeśli oczekujemy, żeby klub stał się znowu dumą miasta, a nie tylko obciążeniem, musi być inaczej zarządzany. Wcale nie będzie łatwo znaleźć nowego właściciela. Oczywiście, zawsze może się zrzucić kilku biznesmenów i kupić większość akcji, ale to musi być ktoś, kto o klubie pomyśli perspektywicznie i posiada odpowiednie środki, by nie tylko kupić ale i finansować przez lata działalność. Najpierw jednak trzeba wyprowadzić na prostą sytuację finansową klubu oraz doprowadzić do tego, by pojawiła się perspektywa sukcesów sportowych. Dopiero wtedy można negocjować pozbycie się większościowego pakietu akcji. To nie stanie się w przeciągu kilku tygodni. Myślę, że realny termin to jakiś rok, półtora. Na pewno klub nie może nadal działać jak komunalna spółka czy wydział w ratuszu.

Były prezydent Jacek Krywult podrzucił wam kukułcze jajo w postaci decyzji środowiskowej dla kontrowersyjnej kruszarni betonu w Lipniku.

- Nie wiem czy to prezydent Krywult czy jego zastępca Przemysław Kamiński, ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że decyzja została podjęta przez szeregowego urzędnika bez wiedzy przełożonych. W każdym razie mieliśmy bardzo nerwowy wieczór, kiedy praktycznie wynegocjowane już porozumienie zawisło na włosku. Dla nas ta decyzja była jak policzek. Ale jeśli prezydent Klimaszewski nie jest wybitnym aktorem, to także był zaskoczony. Wymogliśmy na nim wprowadzenie do porozumienia zapisu, że wspólnie zrobimy wszystko, co zgodne z prawem, by w Lipniku kruszarnia w tym kształcie nie powstała. I wygląda na to, że obie strony traktują ten zapis poważnie: po rozmowach z inwestorem prezydent ogłosił, że kruszarni nie będzie. 

Ilość błędów, jakie popełniono w procedurze dotyczącej tej inwestycji jest aż nieprawdopodobna. Teraz trzeba je naprawić. To, co zależy od rady miejskiej, postaram się maksymalnie przyspieszyć. Przed nami uchwalenie planu zagospodarowania miejscowego, a być może także zmiany w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania.

 

 


Lista wiadomości
Strona główna


© 2018 Wszelkie Prawa zastrzeżone
Stowarzyszenie Niezależni.BB